Wpływ mody i sytuacji ekonomicznej na zdrowie

Klasyfikacja dolegliwości stawia problem, jak społeczeństwo i jednostka definiuje chorobę. Zmieniające się wzorce klasyfikacyjne, co należy uznać za patologię, a co nie, oraz wzrost wpływów medycyny w takich dziedzinach życia, jak: narodziny, seks, zapobie­ganie chorobom, problemy ze stosunkami międzyludzkimi i tym podobne, przyczyniają się do wzrostu częstotliwości, z jaką kobiety obecnie odwiedzają swoich lekarzy rodzin­nych. Te zmiany prowadzą do wzrastającego uświadomienia sobie mody na zdrowie, która w zmiennym stopniu opiera się na nowych przesłankach naukowych. Zmiany mody są szczególnie duże w obszarze zdrowia kobiet, a jednym z przykładów jest zmieniające się nastawienie do menopauzy i zespołu napięcia przedmiesiączkowego.

Chociaż naturalnie ryzykowne jest szukanie przykładów w literaturze wiktoriańskiej, można przypuszczać, że niektóre charakterystyki postaci, np. pani Nickleby, były w rzeczywistości opisem zespołu menopauzalnego. Brak opisów menopauzy  może być spowodowany nie tylko pruderią, ale również faktem, że znacznie mniej kobiet zdołało przeżyć wystarczająco długo, aby tej fazy życia doświadczyć. Lekarze bardzo wolno akceptowali objawy menopauzy jako problem, w którym mogą zaoferować jakąkolwiek pomoc, dopóki pacjentki i media nie zmusiły ich do zauważenia tej sprawy. W atmosferze wzrastającej świadomości firmy farmaceutyczne zaczęły produkować i rozpowszechniać na rynku odpowiednią terapię hormonalną. Zainteresowanie różnych dziedzin: medycyny, farmakologii i mediów, przeforsowało pogląd, że objawy menopauzy stanowią patologię. Niemniej trwały zanik miesiączki dotyczy wszystkich kobiet i nie może być sam przez się klasyfikowany jako choroba. Jednak bardzo prawdopodobne jest, że niektóre kobiety będą miały objawy, które wymagają leczenia. Objawy same w sobie nie są jedynym czynnikiem determinującym terapię. Jak zawsze w medycynie wskazania do leczenia powinny być wyważone w stosunku do objawów ubocznych zastosowanej terapii. Prewencja osteoporozy i chorób serca, przedłużenie aktywnego życia seksualnego dzięki hormonalnej terapii zastępczej (HTZ) są przedstawiane przez firmy farmaceutyczne jako jedyna właściwa droga dla kobiet w średnim wieku. Jest to wyzwanie dla innych kobiet, które boją się zwiększonego ryzyka zachorowania na raka piersi i nie mogą uwierzyć, żeby normą dla wszystkich kobiet była hormonalna terapia zastępcza. Na nieszczęście argumenty ulegają polaryzacji: z jednej strony poglądy Germaine Greer, prawie piętnującej niektóre kobiety jako „wampy HTZ”, z drugiej – niektórych lekarzy porównujących stosowanie HTZ do potrzeby noszenia okularów przy spowodowanej wiekiem nadwzroczności. Część kobie­t niewątpliwie zyska stosując HTZ, podczas gdy inne więcej stracą niż zyskają. Jedyną rzeczą pewną jest wciąż pozostająca niepewność.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.